• Wpisów: 212
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 17:10
  • Licznik odwiedzin: 36 002 / 2405 dni
 
ada2609
 
tumblr_n5u6uoHDYY1rqggyqo1_500.jpg

Hej.
Ten dzień zaliczam do jednych z najgorszych. :(
Nie dość ,że całą noc nie spałam ze stresu. Ciągle myślałam co mi powie lekarz, co mi powie lekarz. Dzień w szkole się dłużył. Przyszłam do domu zrobiłam na szybko projekt o dopalaczach i biegłam do psychologa. Zanim tam dojechałam minęło 30 minut. Następne 40 spędziłam na rozmowie z psychologiem. Czy pomogła - nie wiem... Ok 17,00 byłam u lekarza. Czekałam na Panią doktor 20 minut. Później było już tylko gorzej... :( Weszłam do gabinetu jak na skazanie. Diagnoza - brak. Zalecenia  - SZPITAL.

To najgorsze słowo jakie jest na ziemi tuż po śmierci. Gdy Pani tłumaczyła mojemu tacie co i jak ja odrętwiałam, płakałam ale nic nie słyszałam prócz moich myśli - O NIE!!!! Następnie zaczęłam się cała trząść, wpadłam w tak jakby w padaczkę. Płakałam nic do mnie nie docierało. Wyprowadzono mnie z gabinetu bo nie mogłam trzymać się na własnych nogach. Tata zarządził powrót do domu. Uparłam się. Przykułam się do krzesła skulona i nic nie mówiłam tylko szlochałam - tak spędziłam 20 minut. Następnie pojechaliśmy do domu -mieliśmy gości. Nie weszłam do mieszkania. Płacząc w aucie spędziłam kolejne 20 minut. Zeszła moja kuzynka, uspokoiła mnie. Zadzwonił chłopak, pocieszał. Każdy w rodzinie wie jak ja reaguje na szpitale. Wszyscy powiedzieli ,że będą odwiedzać. Teraz tak myślę , że dziś zrozumiałam jaki mam cud. Moją rodzinę - tatę. Bo mama cóż siedzi w Holandii i nic nie wie. To było bardzo przykre. Ważny i trudny okres w moim życiu a mojej przyjaciółki i ukochanej osoby nie ma... :( Siostra mimo tego, że siedzi również za granicą Polski, zadzwoniła wspierała, tłumaczyła. Tak mi brakowało jej głosu. Ostatnim razem rozmawiałam z nią "tak" ok 2miesiące temu. Ale co najważniejsze zrozumiałam jak mój chłopak mnie kocha. W niedziele jadę do niego i  do Łodzi wracamy razem. W poniedziałek OBOJE stawiamy się w szpitalu. Dokąd nie wrócę ze szpitala on będzie mieszkał u mnie w mieszkaniu z tatą. Będzie co dzień od 7 do 19 siedział ze mną. Boże jak ja go kocham. Nie każdy facet tak by zareagował. Wie jak to przeżywam. Powiedział mi : WIESZ ,ŻE CIE NIE ZOSTAWIĘ. JESTEM OD TEGO ,ŻEBY CIĘ WSPIERAĆ I BYĆ PRZY TOBIE!!!
Przestałam płakać. Jakoś to będzie. Co nie oznacza ,że się nie boję. Bo myślę o tym cały boży czas...
Myślę ,że do poniedziałku sobie popłaczę jeszcze trochę.
Ale później ON już będzie. Będę się czuła bezpiecznie.
Życzę Wam tak wspaniałej miłości jak moja. Mimo tego ,że mam 16 lat on 17 i jesteśmy ze sobą ponad 1,5roku. Wiem co to miłość. Dobranoc. Odezwę się jeszcze. :*

  •  
  • Pozostało 1000 znaków